Nie będę ukrywać, że ostatnimi czasy dopadła mnie absolutna znieczulica - ułomna i niedojrzała, emocjonalna reakcja na tyle trudnych i nief...

20 Komentarzy
Nie będę ukrywać, że ostatnimi czasy dopadła mnie absolutna znieczulica - ułomna i niedojrzała, emocjonalna reakcja na tyle trudnych i niefajnych sytuacji, jakie się wydarzyły w przeciągu ostatnich dni/tygodni/miesięcy/lat (?)

To chyba nazywa się wyparcie, udawanie, że wszystko jest ok. Ktoś kiedyś powiedział, że wystarczy się uśmiechać i nikt nie zauważy, że w głębi serca jest się na maksa nieszczęśliwym. Myślę, że jest w tym dużo prawdy.

Możesz udawać przed innymi tylko pojawia się pytanie po co? Dlaczego zabierać sobie prawo do tego aby pokazać, że nie jest ok? Dlaczego zabierać sobie prawo do tego aby przeżywać wewnętrzny smutek z kimś bliskim? Po co zamykać się w sobie? Po co wiecznie udawać twardziela, czy ukrywanie emocji to właściwie nie jest słabość?

Gdy leżysz i myślisz, że nie może być gorzej - możesz dostać po dupie jeszcze bardziej. Ot tak, po prostu, jakby Ci było mało. A więc zawsze może być nawet i tysiąc razy gorzej. Zawsze.

Porażka?

Nie.

Mówią: lekcja.

Tak to się chyba nazywa. Tak mnie przynajmniej uczyli na tych wszystkich mądrych szkoleniach z rozwoju osobistego.

Tylko czemu jak ją dostajesz to tak cholernie boli?

W takie dni na nic się zdają te wszystkie złote rady, a zwłaszcza te które samemu dawało się innym.

Póki nie jesteś w ciężkiej depresji, nie przychodzą Ci na myśl głupie rzeczy, a może przychodzą, ale i tak nie masz na tyle odwagi by cokolwiek z nimi zrobić - idź dalej tylko zmień kierunek. Na przekór wszystkiemu i wszystkim co się wydają być przeciwko Tobie. 

I tak nic innego Ci nie pozostało.

A jeśli jest tak źle jak napisałam wyżej poszukaj specjalisty i zapisz się na terapię, motywacyjny shit nie zawsze wystarcza by podnieść się samemu i nie czuj się przez to gorszy, po prostu przeszedłeś i masz do przejścia inną drogę. Każdy ma.

Oby szybciej niż później. Pomimo tego, że lepiej w ogóle niż wcale, zawsze i tak lepiej szybciej. Szkoda życia.

Serio.

Właściwie to nie będę mówić co masz robić - znajdź sobie sposób na siebie bo znasz siebie najlepiej i wiesz co na Ciebie "działa" albo przynajmniej powinno działać. 

Może dojrzejesz do tego, że współczucie innych i stawienie siebie w roli ofiary na dłuższą metę nic nie zmieni. Może dojrzejesz do tego aby wziąć odpowiedzialność za siebie i swoje życie. Może w końcu przestaniesz beczeć i weźmiesz się w garść. Może w końcu skończysz chociaż jedną rzecz, którą rozpocząłeś.

A jeśli wszystko z Tobą ok to szczerze Ci gratuluję i zazdroszczę, chociaż nie wierze bo każdy z nas po trochu z czymś walczy i po trochu cierpi. Mimo wszystko polecam nie zamykać się w sobie, bo z każdej dziury raźniej wychodzi się za rękę z przyjacielem. 





Podobne wpisy

20 komentarzy:

  1. Dokładnie, mądre słowa! Bo to nie jest do końca normalny świat, tutaj trzeba być naprawdę mocny, jak sam tej siły w sobie nie zbudujesz to nikt tego za Ciebie nie zrobi, a wielu jest takich co chcą wykorzystać Ciebie i Twoje słabości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, motywacyjne przemowy są zawsze pewnego rodzaju uogólnieniem i trzeba je przefiltrować pod siebie. A są takie dnie, że umycie zębów i wyjście z domu jest nie lada wyczynem, wtedy na slogany w stylu: możesz wszystko, człowiek najchętniej zareagowałby agresją. Dobrze mówisz: warto wtedy wsłuchać się w siebie i dać sobie siłę na zmiany w odpowiednim momencie:) Pozdrawiam i ściskam ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, łatwo nie jest. Nie można też uogólniać problemów, nie każdy potrafi znieść tyle co ktoś inny dlatego zawsze do wszystkich i do wszystkiego należy podchodzić indywidualnie. Pozdrawiam :) :*

      Usuń
  3. ważne by miec wsparcie bliskich...mam w swoim otoczeniu pare osób które czują się samotne...nawet złe chwile jeśli się w żcyiu pojawiają inaczej wyglądają gdy masz wsparcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale ważne też aby dać sobie prawo do tego aby przyjąć pomoc od innych, czasem trzeba się nawet tego nauczyć.. Wielokrotnie też przekonałam się o tym, że wsparcie przychodzi z wielu stron - nie zawsze z tych, z których byśmy się spodziewali.. Dlatego ważne aby być otwartym na relacje z drugim człowiekiem bo moim zdaniem zawsze jest ktoś kto wyciąga pomocną dłoń tylko musimy mieć otwarte oczy :)

      Usuń
  4. Jakiś czas temu miałam bardzo trudny okres w swoim życiu. Popełniłam błąd, który popełnia wiele osób - zamknęłam się w sobie. Nie chciałam współczucia ani użalania się nade mną. Teraz wiem jaką krzywdę zrobiłam i sobie i bliskim. Bo przecież w końcu musiałam wybuchnąć... Ale przynamniej nauczyłam się, że jeśli mam problem - nigdy nie zostaję z nim sama! Rozmowa z kimś bliskim może wyciągnąć z dołka znacznie szybciej niż jakiekolwiek terapie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że w podobnym czasie dopadł nas taki moment.. Wszyscy się uczymy, najczęściej najmocniej właśnie na własnych potknięciach, ale wychodzę z założenia, że zawsze w tym wszystkim jest wyższy cel ;)

      Usuń
  5. Każdy ma coś z czym musi się zmierzyć. Czasami przychodzi taki moment, gdzie każda dobra rada nie jest wskazana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie tyle, że nie jest wskazana bo każde rady ja np. przyjmuję z dużą pokorą i doceniam, ale bardziej chyba chodzi o to, że w pewnym momencie mogą nas już drażnić itd. Mimo wszystko zawsze warto być otwartym na pomoc drugiego człowieka :)

      Usuń
  6. Zdecydowanie łatwiej wychodzi się z kryzysu z przyjacielem. Z drugiej strony, warto jako przyjaciel powstrzymać się od uszczęśliwiania innych na siłę. Czasami trzeba dać czas i przestrzeń drugiej osobie, żeby dojrzała do przyjęcia naszej pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie - świetne podsumowanie, dziękuję :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawe podejście do tematu! Ciekawe i prawdziwe. Ja sama już dawno zrozumiałam, że robienie z siebie ofiary i "małej smutnej osóbki, której wszystko idzie źle" szkodzi wylącznie mi i mojemu życiu - dlatego się ogarnęłam, a rolę ofiary zamieniłam na szczere mówienie o swoich emocjach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ale petarda z tego komentarza! gratuluję przemiany i dojrzałego podejścia do tematu, trzymam kciuki za dalszy rozwój :*

      Usuń
  8. W Polsce panuje jakieś tabu terapeuty! Kiedy boli gardło - idzie się do lekarza, kiedy boli ząb - idzie się do dentysty, ale Wielu Polaków wciąż nie idzie do psychologa, kiedy boli ich psyche, dusza, egzystencja, czy jakkolwiek nazwiemy utrzymujący się dyskomfort psychiczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie delikatny temat, bardzo często bagatelizujemy to, że potrzebujemy pomocy - najczęściej chcemy być we wszystkim najlepsi i w tym też sobie poradzić sami. Niestety czasem się po prostu nie da. Ale muszę przyznać, że mało też jest odpowiednich osób na odpowiednim miejscu do pomocy innym i chyba długo to jeszcze potrwa zanim się to zmieni naprawdę na dobre..

      Usuń
  9. Pełna racja. A moja historia jest na to zupełnym dowodem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś bardzo ukrywałam wszystko w sobie. Teraz nauczyłam się mówić otwarcie o tym co czuje. Jest mi z tym lepiej, bo jestem zgodna sama ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! gratuluję rozwoju i trzymam kciuki aby nigdy się to nie zmieniło? była jakaś przełomowa sytuacja, która zmieniła Twoje podejście?

      Usuń