Znacie powiedzenie, że lepiej zapobiegać niż leczyć? Podejrzewam, że wiele osób zgodzi się i przytaknie, ale tylko niewiele wykona, czyli j...

6 Komentarzy
Znacie powiedzenie, że lepiej zapobiegać niż leczyć? Podejrzewam, że wiele osób zgodzi się i przytaknie, ale tylko niewiele wykona, czyli jak zawsze:)

Dlaczego? Hmm.. w myśl zasady "carpe diem", która w dzisiejszych czasach mam wrażenie jest jeszcze bardziej "modna" niż kiedyś?

Ostatnio usłyszałam zdanie: "wszyscy wiemy, że umrzemy, ale większość zachowuje się tak jakby ich to nie dotyczyło."

Cóż, trudno mi się z tym nie zgodzić - sama nie muszę daleko szukać bo nawet w moim bliskim otoczeniu mam mnóstwo osób, które po części tak żyją: nie dbają o siebie, imprezują, zarywają nocki, pracę przekładają nad swoje zdrowie. Pytanie do kiedy?  

Na ostatnim seminarium, w którym brałam udział bardzo ciekawie został poruszony temat codziennych, małych rzeczy, na które możemy a nawet powinniśmy zwracać uwagę, a przede wszystkim z nich korzystać bo mamy je na wyciągnięcie ręki.


7 najlepszych lekarzy świata? Oto oni:

  1. Sen - nasz organizm potrzebuje regeneracji i odpoczynku. Powinniśmy spać ok 7-8 godzin dziennie, wiem, że niektórzy potrzebują mniej, to pewnie też kwestia bardzo indywidualna, ale nawet jeśli wystarczy nam tylko 6 godzin to ustalmy regularny rytm doby: kiedy idziemy spać i o której wstajemy. Jedna zarwana nocka sprawia, że nasz organizm zaczyna wariować, koncentracja jest osłabiona a apetyt pobudzony.
  2. Słońce - dla mnie to pozytywna energia, od razu czuje się lepiej jak za oknem świeci słońce, więcej rzeczy mi się chce i chętniej ruszam do działania. Słońce sprzyja syntezie witaminy D, która działa uspokajająco, pobudza mineralizację kości i zębów, wpływa na metabolizm wapnia i fosforu.
  3. Pozytywne myślenie - o nastawieniu pisałam już nie raz. Mocno wierze, że naprawdę wiele zależy od naszego podejścia, dzięki pozytywnemu nastawieniu jesteśmy w stanie przyciągać i skupiać się na dobrych rzeczach a przede wszystkim na rozwiązaniach jeśli pojawia się problem. Pamiętajcie, że uśmiechu i optymizmu można się nauczyć, po więcej zapraszam do posta, który znajdziecie tutaj (klik).
  4. Aktywność fizyczna - "motion creates emotion", uwielbiam ten cytat, to jak bardzo jesteśmy w stanie wpłynąć na swój stan psychiczny poprzez ruch jest dla mnie jednym z ciekawszych odkryć ostatnich lat, zweryfikowane w praktyce oczywiście :) Podczas biegania najczęściej wpadam na świetne pomysły, dzięki temu oczyszczam też głowę, redukuję stres i mam mnóstwo dobrej energii :) Dlaczego jeszcze warto ćwiczyć? Odpowiedź znajdziecie w poście (klik).
  5. Dobrze zbilansowana dieta - odpowiednie odżywianie to jeden ze sposób na dobre samopoczucie, sama zauważyłam, że dzięki zmianie diety mam więcej siły i energii. Nasz organizm potrzebuje wszystkich mikro- i makroelementów aby dobrze funkcjonować. Jak zacząć i na co zwracać uwagę? Po więcej informacji zapraszam do postu: "10 zasad zdrowego odżywiania" (klik).
  6. Świeże powietrze - wiem, że o nie ciężko zwłaszcza, jeśli mieszkamy w centrum miasta. Ja mam to szczęście, że mieszkam nad morzem do tego blisko mam las, ale wierzę, że w każdym mieście mniejszym lub większym znajdzie się chociaż mały park na spacer :)
  7. Woda - nasz organizm w 70% składa się z wody, dlatego tak ważne jest abyśmy zadbali o jej podaż i nie dopuszczali do odwodnienia. Woda jest odpowiedzialna między innymi za: transport tlenu, jest regulatorem temperatury ciała, nawilża błonę śluzową, nawilża gałki oczne, pobudza perystaltykę jelit, więcej znajdziecie w dwóch artykułach: tutaj (klik) i tutaj (klik). Ponadto, bardzo często mylimy głód pustego żołądka z głodem pragnienia, polecam artykuł na ten temat: (klik).
Jestem ciekawa, czy się zgodzicie i co jeszcze byście dodali ze swojego doświadczenia :) Co Waszym zdaniem dla ludzi stanowi największy problem?


Podobne wpisy

6 komentarzy:

  1. Nic dodać nic ująć. Trafione w punkt:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdecydowanie lekarze od zapobiegania, a nie leczenia. Chociaż z tym słońcem, to tak różnie bywa.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Różnie bywa bo ostatnio u nas go zdecydowanie brak... :(

      Usuń
  3. To, o czym wspomimnasz na początku posta, jest najprawdę bardzo smutne. Kilkukrotnie usłyszałam zdanie "w końcu na coś trzeba umrzeć". Że też coś musi się stać, by ludzie zaczęli o siebie dbać...
    A z tą witaminą D3 to nie żarty, mamy ogromne niedobory. Mam znajomego, który nie dość, że żyje w mieście pełnym smogu + mamy zimę + jest informatykiem i pracuje z zasłoniętymi roletami. Lekarz zapytał go czy jest górnikiem, analizując wyniki jego badań... :)
    Bardzo przydatny post! Wielu nie zdaje sobie sprawę jak istotna jest profilatyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze! nieźle... to chyba taki home office uprawia? masakra.. też wiele razy usłyszałam o tym, że "na coś trzeba w końcu umrzeć" - przykre podejście :(( Ja witaminę D3 w kropelkach codziennie :))

      Usuń