Co mnie motywuje do treningu? Kiedyś brałam udział w rocznym wyzwaniu sportowym, polegało ono między innymi na tym, że codziennie należało ...

12 Komentarzy
Co mnie motywuje do treningu? Kiedyś brałam udział w rocznym wyzwaniu sportowym, polegało ono między innymi na tym, że codziennie należało wykonywać zadania zgodnie z planem: przez pierwszy okres czasu były to spacery, później szybkie marsze, marszobiegi i na koniec jak został narzucony czas to niestety trzeba było przemóc się do biegania, które wtedy kojarzyło mi się tylko i wyłącznie ze złem koniecznym.

Zadania do wykonania były przewidziane na każdy dzień, a że akurat w tamtym okresie bardzo dużo pracowałam i miałam mało czasu to musiałam się mocno zorganizować i jeszcze bardziej zdyscyplinować aby wszystko pogodzić. Doszło do tego, że aby wyrobić się ze wszystkim wstawałam o 4 rano.. 

I jak tak się jednego dnia obudziłam o tej 4 rano i nie mogłam się zwlec z łóżka zdałam sobie sprawę, że od 30 minut zastanawiam się: „czy mi się chce czy mi się nie chce”. W końcu zorientowałam, że 5 km, które tego dnia miałam przebiec zajmowało mi właśnie ok 35 minut no i  oświeciło mnie, że gdybym od razu wstała i się zabrała za to co trzeba już dawno byłabym „po”. Wniosek? Mimo, że pod ciepłą kołdrą były to jedne z najbardziej zmarnowanych i męczących minut bo trening w mojej głownie i później trwał znacznie dłużej niż faktycznie by mógł ;)

Dlatego teraz, kiedy nie mogę się zebrać do ćwiczeń zawsze sobie przypominam tę sytuację, może fakt, że działa się ona o tak nieludzkich godzinach tak mocno wbiła się w moją głowę, ale najważniejsze, że działa ;) Do tego zawsze przypominam sobie, że po wykonanym treningu zadaje sobie pytanie: „dlaczego wcześniej tak bardzo mi się nie chciało?!” i że to było kompletnie bezsensu bo teraz mam tyyyyle energii, że mogę przenosić góry i motywacja jest jeszcze większa ;)

Moja rada? Działaj od razu i na „autopilocie” aż wejdzie to w nawyk. Jak chcesz wstać rano trzymaj buty do biegania przy łóżku, jak chcesz iść po pracy, wróć do domu i od razu przebierz się w rzeczy albo trzymaj rzeczy w bagażniku.

Oczywiście każdy musi znaleźć typ treningu dla siebie bo ćwiczenia mają być przyjemnością, a korzyści jakie za tym idą efektem ubocznym. Bez zaangażowania i dobrego nastawienia ciężko aby cokolwiek nam wyszło. Dlatego warto szukać i się nie zrażać, ja często stawiam na różnorodność. Mimo tego, że lubię co znane to rutyna mnie gubi, więc jednego dnia idę na siłownię, drugiego poćwiczę z Ewką Chodakowską w domu a innym razem pójdę na rower czy pobiegam po lesie. Lubię ćwiczenia ogólnorozwojowe, dzięki którym trening nie wydaje mi się nudny a i efekty są w wielu miejscach jednocześnie ;) 

Planuje! Jak to mówią: brak planu to zaplanowanie porażki – w czasach w jakich żyjemy i szybkim tempie życia, jakie często prowadzimy dni i tygodnie przeciekają nam przez palce. Sama złapałam się na tym, że z jednego opuszczonego treningu zrobiły się np. 3 tygodnie (sic!). Do tego planuje sobie, że jeśli idę biegać przebiegnę np. 5 km, jeśli idę na siłownie to w głowie mam konkretne ćwiczenia do wykonania i że poświęcę na nie około 40 minut. 

Kolejna rada? Trzymam się tego planu ;p jeśli nie uda mi się w 100% to i tak każde ćwiczenie jest lepsze niż żadne a „lepszy” czas może nie nadejść nigdy – wiele razy przekonałam się, że perfekcjonizm to zło. Fajnie też obserwować swoje wyniki - każdy wykonany trening zapisuję na Endomondo, raz na tydzień dostaję podsumowanie na smartfona a miesięczne podsumowania i całe zestawienie z miesiąca na maila :)

Nie boję się też prosić o pomoc - niektórzy lubią wykonywać ćwiczenia w grupie inni indywidualnie. Jeśli nie możemy zacząć znajdźmy osobę, która obudzi w nas trochę motywacji, jeśli nie umiemy sobie poradzić na siłowni poprośmy o pomoc trenera. Serio, jeszcze nigdy nie spotkałam się żeby ktokolwiek odmówił mi pomocy, ale najpierw musiałam się nauczyć o nią prosić ;)

I na koniec? Nie poddaję się, wiem już, że efekty nie pojawiają się z dnia na dzień, że chodzi o to aby być sprawnym i zdrowym, że jeśli dzisiaj lekko się potknę to tylko po to aby innego dnia wyciągnąć z tego wnioski. Nie odpuszczam, to ma być styl życia a nie jednorazowy etap. Nie o to w tym chodzi. Każdego dnia jestem wdzięczna za to, że mogę, że naprawdę mogę i nie chcę tego zmarnować bo nigdy nie wiadomo czy jutro będzie nowy dzień.. dlatego warto być wdzięcznym i doceniać to kim jesteśmy #tuiteraz

Dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na to aby wzbudzić w siebie trochę motywacji do działania? :)





Podobne wpisy

12 komentarzy:

  1. Pozytywne myślenie to podstawa. Trzymam kciuki, aby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie sobie radzisz, ja wrzuciłam obecność roweru do całego mojego życia ,tak że jest obecny przez cały czas, nie używam samochodu na co dzień tylko od święta i ewentualnie zimą, więc trening mam na okrągło i na dokładkę jest przyjemnie :-)
    Zapamiętam Twój sposób, świetna motywacja, po co leżeć i marnować czas jak można było zrobić :-) Świetne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! bardzo się cieszę i dziękuję :) ja swojego czasu też non stop na rowerze, mam fajne ścieżki nad morze także po prostu uwielbiam <3

      Usuń
  3. Świetnie się motywujesz do działania! Podziwiam, ja od pewnego czasu nie mogę się zebrać di ćwiczeń mimo że bardzo chcę coś w końcu zrobić!
    Po przeczytaniu twojego wpisu pierwsze co zrobiłam to wyciągnięcie maty do ćwiczeń i do roboty!
    Dzięki wielkie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suuuper! trzymam kciuki i zaglądaj częściej aby wytrwać :))) mam nadzieję, że trening zaliczony! ;) ściskam mocno!

      Usuń
  4. U mnie jest najgorzej właśnie, gdy wyłączę autopilota i zacznę się zastanawiać nad tym co robię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wpis! Mnie osobiście motywują moje ubrania :D może to się wydać dziwne, ale na prawdę kiedy przypomnę sobie ile osiągnęłam i jak fajnie jest wchodzić bez problemu w te wszystkie ciuszki to wiem, że nie mogę odpuścić ;-) a jak już to nie pomaga to włączam jakieś zszywki motywujące i wtedy wiem, że trzeba jeszcze nad sobą popracować ;-)

    Zapraszam do siebie na post o gumach oporowych do ćwiczeń: http://odbiciecodziennosci.blogspot.com/2018/03/cwiczenia-z-gumami-oporowymi-postaw.html - pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! zgadzam się, ja już dawno przerzuciłam z się z wagi na centymetr, fajnie że o tym napisałaś! :) trzymam kciuki za dalszy progres i utrzymanie celu! miłej niedzieli :)

      Usuń
  6. Czuli ptwierdzasz starą prawdę, ze czasami lepiej za dużo nie myśleć, nie zastanawiać się tylko działać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można analizować, dzień, tydzień, miesiąc, rok.. i nadal być w tym samym miejscu. Zdecydowanie czasem lepiej wyłączyć myślenie i po prostu zacząć działać :)

      Usuń