Bardzo często tkwimy w utartych schematach, boimy się wyjść poza naszą "strefę komfortu" i nie dajemy sobie prawa do tego aby pró...

2 Komentarzy
Bardzo często tkwimy w utartych schematach, boimy się wyjść poza naszą "strefę komfortu" i nie dajemy sobie prawa do tego aby próbować nowych rzeczy - czujemy, że jesteśmy ograniczani na przykład przez nasze przyzwyczajenia, ludzi, środowisko czy otoczenie.

A może tak naprawdę sami się tylko usprawiedliwiamy i szukamy wymówek? Może tak po prostu, zwyczajnie i po ludzku brakuje nam odwagi by coś zmienić?


Jest nam wygodnie - znane jest lepsze bo łatwiej jest po prostu żyć z tym z czym umiemy sobie już radzić - nowe przecież wymagało by od nas jakiegoś wysiłku, często wystawienia się na śmieszność, ocenę i opinię innych.

Zmiana to krok w nieznane - najczęściej zamiast podejść pozytywnie do tematu, pytamy się: "a co jeśli nie wyjdzie?". Czemu nie pytamy: "czego nowego się nauczę i jak to później wykorzystam?".

Nic nie jest stałe w życiu a my często kurczowo trzymamy się czegoś co bardzo chcielibyśmy aby już pozostało takie na zawsze - bezpieczne.

To co jest dzisiaj nie oznacza, że będzie też jutro. Sama walczę z takim podejście, niby jest super tak jak jest i fajnie aby było miło i bezpiecznie, ale pod skórą czuję, że mam apetyt na więcej i też, że muszę być gotowa umieć dopasować się do tego co przyniesie życie w przyszłości, a często  przynosi to na co już niekoniecznie mamy wpływ. Z jednej strony boję się iść o krok dalej już teraz a z drugiej nie chcę się obudzić za kilka lat i żałować, że jednak nie zadziałałam.

Podziwiam innych, którzy nauczyli się szybko adaptować do zmian, ale przede wszystkim podziwiam takie osoby, które same je tworzą i wprowadzają w życie - nie boją się i mają odwagę doświadczać, więc zamiast patrzeć i podziwiać postanowiłam sama zaliczać się do takich osób :)

Warto mieć poczucie wpływu na swoje życie a nie tylko reagować.

Można zacząć od małych zmian, które często stanowią taki trigger do tych dużych, a do tego niesamowicie pobudzają kreatywność. Chociaż może Ty jesteś akurat hardcorem i od razu rzucasz się na głęboką wodę? ;)

Ja zaczęłam się tym po prostu bawić - nie musimy być tacy poważni - każdy z nas ma w sobie dziecko, a dla mnie humor, śmiech i dystans to podstawa.

Zakończę cytując Jacka Walkiewicza, który na swoim wykładzie "Pełna moc możliwości" (klik) powiedział: "Puk, puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma (...). 20 lat temu się bałem i nie robiłem, dzisiaj się boję i robię." Swoją drogą bardzo polecam obejrzeć cały wykład!

Nie ma sensu czekać 10 czy 20 lat, szkoda nawet jednego dnia, jeśli masz chęć i czujesz, że to jest ten moment po prostu zacznij teraz :)


Podobne wpisy

2 komentarze:

  1. Strach potrafi nieźle sparaliżować człowieka. Ja staram się cały czas z nim walczyć i po prostu działać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! chyba nie ma nic lepszego właśnie niż działanie ;)

      Usuń